czwartek, 26 grudnia 2013

Rozdział 1

Promienie słońca zaglądały przez szybę mojego okna. Tak o to zaczynał się kolejny dzień mojego nędznego życia - pomyślałam. Spojrzałam na budzik 7.10. Miałam wstać 10 minut wcześniej. Hmm.

-Kaaatie ! Wstawaj ! Nie zdążysz do szkoły !
- No idee już co się drzesz ...

Wstałam z łóżka i poszłam od razu do mojej łazienki . Umyłam zęby i uczesałam włosy. Zajęło mi to może chwile. Następnie podeszłam do szafy. Jak zwykle chciałam zrobić na złość matce i wybrałam coś mega.
Na moich ustach pojawił się lekki uśmiech gdy zobaczyłam efekt kończący w lustrze. Według mnie wyglądałam zajebiście ! To moje życie , moge robić co chce , nosić co chce. A moja matka nie miała nic do gadania. Wzięłam torebkę leżącą na krześle i zeszłam do kuchni. Na chwile stanęłam.

- Czy to chociaż raz nie możesz się ubrać normalnie ?
- Hmm a czy ja wyglądam nie normalnie ?
- Tak. Wyglądasz jak ... 
- Dokończ . Jak  dziwka ?
- Nie nie to miałam na myśli .
- A co ?
- Że wyglądasz jakbyś wyszła z jakiejś sekty .
- Skąd wiesz ? Może właśnie wyszłam .
- Nie denerwuj mnie tylko siadaj i jedz. 
- Nie jestem głodna. - powiedziałam wychodząc. 

Czemu moje życie jest takie cholernie normalne ? Nie ma w nim nic ekscytującego . Szłam do szkoły paląc papierosa. Moja matka tego nie pochwalała. A co ona pochwalała ? Chciała żebym była grzeczną dziewczynką , która udaje że nie wie co się dzieję. Co robi gdy nie ma mnie w domu ...
Czułam się koszmarnie ale nie okazywałam tego. Szłam przed siebie jakby gdy nic. 

W szkole starałam się zachowywać normalnie. Nie robić cyrków. Rozmawiałam tylko z paroma znajomymi, by nie wyjść na dziwną.

Po szkole jak zwykle poszłam do opuszczonego domu. Spotykałam się tam z Amarą. Była ode mnie 2 lata starsza. Nie chodziła do szkoły. Zawsze spotykałam ją tam. Z czasem nawet się polubiłyśmy. 

Weszłam do środka i usiadłam na kanapie. Amary chyba nie było. Słyszałam tylko deszcz obijający się o rynne. Tak siedziałam i siedziałam. Nie opodal mnie stał kieliszek a obok niego czerwone wino. Co jakiś czas przychodzili tu jacyś ludzie . Urządzali sobie seanse grupowe albo inne tego typu rzeczy ... Podeszła do stolika i nalałam troche tego wina do kieliszka. Zapach miał normalny jak to wino. Wzięłam łyk. Nie było najgorsze . Gdy odwróciłam się spowrotem by usiąść serce mało nie wyskoczyło mi z piersi.

-Amara! Nie musisz sie tak skradać. 

Obok mnie stanęła Amara , która uważnie mnie obserwowała. W końcu powiedziała :

- Czemu pijesz wino beze mnie ? 
- Jak przyszłam nikogo nie było. Nalać ci ?
- Tak .

Amara usiadła na kanapie i zaczęła mówić. Ja w tym czasie szukałam drugiego kieliszka :

- Wiem spóźniłam się . Sorry zatrzymał mnie kolega . 
-Hah kolega ? Niech zgadne zaprosił cię do siebie byś pomogła mu w lekcjach ?
- Haha nie chciał bym pomogła mu wytestować łóżko. 

Uśmiechnęłam się siadając obok niej i dając jej kieliszek : 

- A u ciebie co tam , mała ?
- Po staremu. Nie moge wytrzymać w domu z matką. Mam dość jej chłoptasiów. 
- To ucieknij .
- I gdzie pójdę ? Tutaj wytrzymam może pare dni . W końcu skończy mi sie kasa i będe musiała wrócić .
- To zadbaj o to . 
- Jak ?
- Tak jak ja .
- Niee . Nie chce tego robić ..
- Przyznaj się , że jeszcze tego nie robiłaś i się boisz. Haha.
- To nie jest śmieszne. Nie chce zrobić tego z jakimś obleśnym staruchem.
- No jak tam chcesz. Wcale nie są tacy źli 
- Amaara prosze cie jesteś obleśna.
- Hahaha. 

Chwilę posiedziałyśmy i pogadałyśmy o naszym miernym żywocie. Amara zaproponowała mi wypad do klubu dziś wieczorem. Zgodziłam się .

Chwilę potem wyszłam z budynku i szłam w kierunku domu. Trochę przemarzłam. Moje buty nie nadawały się na deszczowe dni. Tak szłam i przyglądałam mijającym mnie przechodniom. Każdy był inny . Każdy miał miny , które o czymś świadczyły. Trzeba tylko umieć patrzeć. Jedna kobieta wyglądała elegancko jakby miała miliony. Założe się , że zostawił ją mąż i zarabia na życie w inny sposób.. W końcu doszłam do domu. Otworzyłam drzwi . Za nim poszłam do pokoju zahaczyłam o kuchnię. Na stole leżało spagheti a obok karteczka : ,,Wrócę późno . Odgrzej sobie jedzenie mama. "

Zjadłam trochę , bo jakby nie było jestem człowiekiem i muszę coś jeść. Następnie udałam się do swojego pokoju. Zdjęłam z siebie mokre ubrania i wzięłam gorący prysznic. Owinęłam się ręcznikiem i podeszłam do szafy z sukienkami. Chwilę się zastanawiałam co założyć. Pomyślałam ,że znając Amare zabierze mnie do jakiegoś mrocznego klubu. Założyłam więc krótką czarną sukienkę i balerinki z ćwiekami. Następnie usiadłam na krześle by się pomalować i wysuszyć włosy. Na szczęście moje , z natury się kręciły. Nałożyłam puder , trochę siwych cieni , kretkę , tusz .
Chwilkę siedziałam w bez ruchu i patrzyłam w odbicie w lustrze.Tak bez celu .. 

Wstałam , wzięłam torebkę , włożyłam w nią telefon i klucze od domu. Zeszłam po schodach i weszłam do kuchni. Obok zmiętej kartki od mamy napisałam nową : ,,Wyszłam nie ważne gdzie , wrócę .. kiedyś . Katie ''. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Narzuciłam na siebie czarną skórę i podeszłam otworzyć drzwi. Tak jak myślałam stała w nich Amara :

- Gotowa?
- Tak. - powiedziałam.

Wyszłam zza drzwi i zasunełam je. Amara szła już w kierunku swojego samochodu. Pośpiesznie poszłam za nią. Wsiadłam do samochodu . W radiu leciał jakiś metal. To normalnie dla Amary. 

- Gdzie jedziemy ? 
Amara spojrzała na mnie poważnie i powiedziała:
- Zobaczysz .

Po chwili się uśmiechnęła:

- Spokojnie . Do fajnego klubu. Gra tam kapela mojego chłopaka.

Tak jej chłopaka. Miał na imię Silas. Był trochę dziwny ale czasem i zabawny.

Po 30 minutach byłyśmy na miejscu. Budynek wydawał się opuszczony ale w środku było pełno ludzi. Każdy był strasznie blady jak zauważyłam . Czułam się trochę odmienna ale w sumie też nie byłam taka strasznie ciemnoskóra.  Tylko nałożyłam za ciemny puder. Każdy mnie obserwował jakby chcieli mnie .. zjeść. Amara znalazła chłopaka . Pociągneła mnie za sobą. Piłam co chwile kolejne piwo , drinka albo kolejke. Paliłam moje ulubione papierosy. W końcu zostałam sama. Amara znikneła gdzieś z chłopakiem. Wstałam z butelką piwa i poszłam na czerowną kanape w oddali od sali tańczącej. Nagle zauważyłam że z ciemnego konta sali wyłania się jakaś postać która idąc przygląda sie mi . Po chwili okazało się , że to chłopak. Jakoś 20 lat moż miał. Miał niebieskie oczy , czarne włosy. Miał wysportowaną sylwetkę ale był strasznie blady jak każdy tutaj. Zauważyłam że idzie w moim kierunku. Zachowałam swoją , poważną minę ale w środku trochę się bałam. Usiadł obok mnie i powiedział :

- Czemu tak piękna dziewczyna siedzi tutaj sama ?

Po chwili obserwowania jego pięknych oczu odpowiedziałam :

- Emm koleżanka pewnie mizia się gdzieś z chłopakiem .
- Haha a gdzie jest twój ?
- Hmm mój chłopak jest jak Iphone... nie mam iphona. 
- Haha jesteś zabawna. Już cię lubię . 

 Lekko się uśmiechnęłam .

- A tak wgl jestem Jamie . Miło mi cię poznać .. ? - powiedział podając mi rękę.
- Katie . Znaczy Katherina . Katie to zdrobnienie. 
- Masz takie ... unikalne imię. Założę się że twoja rodzina pochodzi z Belgii. 
- Może... nie interesuje mnie to .
- Hmm czemu? 
- Bo nie jestem kolejną , słodką nastolatką która nabierze się na twoje teksty. 
- Haha nie chciałem cię poderwać . Chociaż w sumie ..

Spojrzał na mnie zadziwiającym wzrokiem .

- Haha. 

Potem jeszcze rozmawialiśmy . Na codzień nie jestem taka otwarta ale ten alkohol ośmielił mnie. 
Opowiedziałam mu prawie wszystko. O tym , że mieszkam z matką , która co raz to sprowadza coraz młodszych facetów , że mam dosyć życia , że chciałabym ucieć i nigdy nie wrócić ... Potem wszystko mi się urywało . Dalej z tamtej nocy pamiętam tylko , że nieznajomy wziął mnie za rękę i gdzieś wyszliśmy . Potem była tylko pustka w mojej głowie .........

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz