Cała przemoczona wróciłam do .. no właśnie . Gdzie ? Do domu ? Czy miejsce gdzie tymczasowo mieszkam , z matką egoistką może nazywać się domem ? Dla mnie było to więzienie , z którego ucieknę za 2 miesiące gdy będę już pełnoletnia. Ale pytanie gdzie ucieknę ? Czy mam jakieś plany na przyszłość ? Co chce robić ? Kim być ? Gdzie zamieszkać ? Nic. Kompletnie nic... Ale jedno wiem na pewno. Jeśli wyjdę z tego domu , to już nigdy nie wrócę. Mój obecny cel to .. przeżyć .
Weszłam do korytarza. Zdjęłam moje przemoczone buty i położyłam obok drzwi. Od razu pobiegłam do pokoju by nie spotkać się z matką. Nie chciałam nie potrzebnych kłótni. Weszłam do pokoju. Szybko zdjęłam mokre ubrania i rzuciłam się do koszyka. Weszłam do łazienki i odkręciłam kran w wannie. Miałam ochotę na długą kąpiel. Usiadłam na krawędzi wanny i patrzyłam jak płynie woda. Zastanawiałam się czemu ja nie mogę czasem tak odpłynąć. Wanna była już pełna. Za kręciłam kran i weszłam do do niej. Nalałam płynu do kąpania by zrobiła się piana. Nałożyłam słuchawki na uszy i włączyłam jakąś piosenkę. To była moja chwila na zrelaksowanie się. Nikt mi nie przeszkadzał. Mogłam tak leże całą wieczność...
Woda powoli stawała się coraz chłodniejsza. W końcu zrobiła się całkiem zimna. Wtedy wyszłam z wanny , owinęłam się w ręcznik i wyjęłam korek. Woda powoli uciekała. Podeszłam do lusterka. Zobaczyłam tam smutną dziewczynę. Nie byłam już tą , szczęśliwą niegdyś Katie. A zaledwie 2 lata temu wszystko wyglądało inaczej. Ten dom bym wypełniony miłością. Byłam ja , tata i mama. Co weekend jeździliśmy do kina , urządzaliśmy pikniki . Każdy dzień był szczęśliwym dniem. Teraz pozostały mi tylko wspomnienia. Tata wyjechał .. mieszka w Bostonie .. ma nową rodzinę. Nie wiem nic na pewno. Tak mówiła mi matka kiedy odszedł. Mówiła , że ma tam nową rodzinę , nową córeczkę, nową lepszą pracę , że jest mu tam lepiej niż z nami.. Te słowa mnie bardzo zabolały. Od tamtej chwili byłam już inną osobą. Chciałam być potworem bez uczuć . Chciałam nie przejmować się innymi, Uciec stąd i nigdy nie wracać. Dalej tego chce .....
Sięgnęłam po suszarkę wiszącą na wieszaku. Usiadłam na krześle obok wielkiego lustra. Włączyłam suszarkę i zaczęłam suszyć włosy ale i siebie też. Było mi zimno. Pewnie będę chora po dzisiejszym spacerze w deszczu. Chwilkę zajęło mi suszenie włosów. Weszłam do pokoju i podeszłam do szafy. Chciałam się w coś ubrać .W piżamę jeszcze nie bo nie zamierzałam spać. Była 23. Było mi strasznie zimno . Założyłam ciepły sweterek i ciemne rurki.
Postanowiłam , że zejdę na dół , do kuchni zrobić sobie kubek cieplutkiej herbaty owocowej.
Chwilę potem byłam już w kuchni. Wstawiłam czajnik , wyjęłam mój ulubiony kubek , włożyłam torebkę herbaty. Słyszałam , że mama rozmawia z kimś przez telefon. Sięgnęłam po słuchawkę telefonu i przyłożyłam do ucha. Moja mama rozmawiała z najlepszą przyjaciółką. Jak zwykle rozmawiały o swoich miłosnych podbojach. Nie chciało mi się słuchać tych głupot. Ale gdy już zamierzałam dyskretnie odłożyć słuchawkę , usłyszałam pytanie: - A co zrobisz z Katie ? - na początku nie rozumiałam o co chodzi . Rozmowa ciągnęła się dalej :
- Kiedy ?
- No mówiłaś , że zaraz po świętach przeprowadzasz się do Bueno Sieries.
- No tak . Takie są moje plany .
- A Katie nie ma nic przeciwko ?
- A co ją to interesuje ? Przecież chyba nie myślisz , że wezmę ją ze sobą ? Haha. Przecież ona za 2 miesiące będzie pełnoletnia. To chyba najwyższy czas by znalazła sobie mieszkanie i prace.
Te słowa sprawiły , że moje serce przerwało się na pół a z oczu poleciała łza. Jak ona może ? Jak ? Przecież jestem jej córką. Chce się mnie tylko pozbyć z jej życia. - pomyślałam.
Po tych słowach szybko wybiegłam z domu trzaskając drzwiami. Czułam się koszmarnie . Nie kochana. Nikomu na mnie nie zależało. Byłam sama jedyna na tym świecie. Nikogo nie obchodziłam. Na zewnątrz było strasznie zimno. Strasznie lało, był porywisty wiatr. Nie wiedziałam gdzie mam iść. Do kogo zwrócić się o pomoc. Przyszła mi na myśl Amara. Pewnie jest teraz w starym domu. Nie czekając ani chwili szłam chodnikiem w stronę starego domu. 5 minut później byłam na miejscu. Ale dom był zamknięty . Zamknięty ? - pomyślałam. Przecież on zawsze był otwarty, Nawet nie wiedziałam , że ktoś ma do niego klucze. Zapukałam. Cicha. Zapukałam drugi raz. Ktoś otworzył drzwi. To była Amara :
- Czego tu szukasz ?
- Jaa .. chciałam tutaj przenocować.
- Dzisiaj nie da rady mała.. Jestem z Silasem i nie potrzebne nam towarzystwo jakiejś małolaty. Poszukaj noclegu gdzie indziej.
Wtedy już naprawdę nie miałam gdzie iść. Było mi strasznie zimno , smutno ... Nie miałam gdzie iść. Byłam sama . Cała przemoczona szłam moim ulubionym parkiem. Było pusto. Słychać było tylko trąbienie samochodów . Nie daleko była autostrada. Błądziłam pare minut. Powoli traciłam siły. Nagle zauważyłam dwie osoby idące w moją stronę. Były coraz bliżej i bliżej. Teraz znajdowali się już na takiej odległości że dało się poznać że to chłopak i dziewczyna. Byli w kapturach. Nagle chłopak gwałtownie szarpną dziewczynę. Przycisnął ją do drzewa . Jego usta były na jej szyi. Na początku pomyślałam : Pewnie ją całuję, albo robi malinkę.: Po chwili oddalił się . Zauważyłam spływającą krew po jej szyi. Strasznie się przestraszyłam.Blask księżyca sprawił , że widziałam jej oczu. Były wpatrzone w oczy chłopaka. Coś jej mówił że nie słyszałam co. Po chwili dziewczyna upadła. Co on jej robi ?! Zaczęłam krzyczeć. Nagle chłopak odwrócił się w moją stronę. Od razu go poznałam to był ... Jamie . Przeraziłam się . Po woli zaczęłam cofać się do tyłu :
- Katie to ty ? To nie tak jak wygląda..
- Ty jesteś . . potworem.
- Katie pozwól że ci wszystko wytłumaczę . - powiedział. Na jego ustach była krew, miał kły , a jego oczy świeciły się. Nie wiedziała kim on jest , czy toś takiego wgl istnieje.
Zaczęłam szybciej iść do tyłu. Nagle o coś się potknęłam. Jamie szedł do mnie. Leżałam na chodniku skulona i błagałam :
- Prosze nie rób mi krzywdy.. prosze ..
Nagle Jamie klęknął obok mnie. Myślałam , że zrobi mi to co tamtej dziewczynie. Ale on przytulił mnie .
- Nie bój się nic ci nie zrobię. Wszystko ci wyjaśnię ale nie tutaj. Zaufaj mi.
Spojrzałam na niego. Jego twarz była już normalna. Taka jak go pierwszy raz zobaczyłam. Blada.
Wstał i podał mi rękę. Chciał pomóc mi wstać. Podałam mu moją rękę mimo , że byłam strasznie przerażona. Szłam obok niego. Po paru minutach doszliśmy do jego domu. Otworzył drzwi i zaprosił mnie do środka. Nie wiem czemu tam weszłam. Bałam się go ale nie miałam gdzie iść. Weszłam do salonu i usiadłam na czerwonej kanapie. Jamie wziął kocyk i mnie nim przykrył :
- Jesteś cała mokra. Co robiłaś o tej porze , sama w parku ? - zapytał troskliwie.
Nie odpowiedziałam. Była przerażona i nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa.
- Katie słuchaj wiem , że widziałaś coś czego nie rozumiesz. Ale ja ... musiałem .
- Musiałeś ją zabić ?
- Nie zabiłem jej. Pewnie do tej pory już się obudziła i nic nie pamięta.
Zapadła cicha. Po chwili zrozumiałam , że on ma racje. Nie rozumiem tego. W końcu zapytałam :
-Kim ... kim ty jesteś ?
Jamie spojrzał na mnie bardzo poważnie . Po chwili wydusił :
- Katie ... ja jestem ... wampirem...
To co usłyszałam kompletnie mnie zamurowało. Ale to przecież nie możliwe. Coś takiego nie istnieje . To nie jest prawdziwe.:
- Nie wierze ci Jamie. Nie wierze ci.
- Chcesz dowodu ? - spojrzał.
- Tak. - stanowczo odpowiedziałam.
Nagle Oczy Jamie'go znowu się świeciły. Były dosyć tajemnicze, czerwone. Znów pojawiły się kły. Teraz wyglądał całkiem jak ... wampir.
- Wiem , że wyglądam strasznie ale uwierz nic ci nie zrobię.
Miałam ochotę dotknąć jego twarzy. Podniosłam moją rękę i delikatnie zaczęłam dotykać jego twarzy i uważnie mu się przyglądać. On patrzył na mnie. Co zrobię , co powiem. Przyznam . Już się go nie bałam. Teraz chciałam tylko wiedzieć więcej.
- To niesamowite ... Jak ty .. Ale ... jak to ... - zaczęłam mamrotać.
- Pozwól , że ci wszystko wytłumaczę. Ale może najpierw zrobię ci coś gorącego bo strasznie się telepiesz.- powiedział z powrotem zmieniając się w człowieka.
Wstał i z niknął za ścianą, Ja wtuliłam się w kocyk. Miał rację. Strasznie się telepałam. Było mi zimno. W kominku przyjemnie palił się ogień. Co chwile robiło mi się coraz cieplej. Chwilę potem znów zza ściany wyszedł Jamie. Trzymał w rękach dwa kupki. Jeden dał mi . To było gorąca czekolada. Uważnie mi się przyglądał. Powiedział :
- To co chcesz wiedzieć ?
- Wszystko. - odpowiedziałam lekko się uśmiechając.
Damon zaczął opowiadać. Wtulona w kocyk zaczęłam go uważnie słuchać. :
- Więc zacznijmy od początku. Jestem Damon z rodu Salvatore. Pochodzę z miasteczka Mystic Falls. Zmieniłem się w wampira w wieku 20 lat. Teraz mam trochę więcej ale nie starzeje się. Na świecie jest wiele wampirów. Jestem jednym z nich. Moja rodzina to również wampiry. Wampiry to potwory , które żywią się ludzką krwią. Potrafią również hipnotyzować. ....
Potem Damon jeszcze dobrych pare godzin opowiadał mi o swojej rodzinie , jak zmienił się w wampira, jak podróżował po świecie. Mówił , że nie żałuje tego że nim jest. Jest nieśmiertelny.
Bardzo mnie zafascynował. Byłam pewna , że teraz na pewno nie grozi mi krzywda. Że nic mi nie zrobi.
-A jak się staje wampirem?
- Żeby zmienić się w wampira musisz mieć w organizmie jego krew . A potem .. musisz się zabić.
- Zabić ?
- Tak.
W mojej głowie było dużo myśli , pytań. Trochę tego zrozumiałam ale resztę musiałam poukładać sobie w głowie.
- Okej. Ja swoje opowiedziałem. A teraz ty powiedz mi co robiłaś tak późno w parku ?
- Uciekłam z domu.
- Czemu ?
- Moja matka chce się mnie pozbyć. - oczy Damona wytrzeszczały.- ale nie nie che mnie zabić.. jeszcze. Chodzi o to , że dowiedziałam się , że po świętach przeprowadza się i mnie ze sobą nie zabiera. Mam zostać , znaleźć prace. Ale ja nie jestem na to gotowa. Nie chce byś sama ...- po policzku poleciała mi łza. Damon zbliżył się bliżej mnie i pocałował w policzek po czym przytulił :
- Już nigdy nie będziesz sama obiecuje ci.
Było mi cieplej. Czułam oddech Damona, jego rękę na moich plecach. Było mi już lepiej ale łzy nie przestawały leciec mi z oczu. Dalej nie mogłam pogodzić się z tym że moja matka mnie zostawi .. tak po prostu zostawi. Jakbym była dla niej nikim ... obcym człowiekiem. Damon znów spojrzał mi prosto w oczu. Teraz był bardzo blisko mnie. Czułam jego oddech , jak dłonią głaszcze mnie po policzku. Zbliżył się jeszcze bliżej , że nasze usta prawie się dotknęły. Chyba zamierzał mnie pocałować ale coś go zatrzymało. Ale ja chciałam równie dobrze tego samego co on. Pocałować go. Bez zastanowienia pocałowałam go. On odwzajemnił to. Zaczęliśmy się całować. Jego usta dotykały moich , nasze języki również się dotykały. To było niesamowite. Tak dobrze całował. Po chwili oderwaliśmy nasze usta od siebie. Damon spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
- Chcesz czegoś jeszcze ?
- Tak.
- Czego ?
- Przytul mnie.
- Mocno ?
- Mocno.
- Na długo ?
- Na zawsze.
Damon bez chwili zastanowienia mocno mnie przytulił. Byłam bardzo zmęczona . Nie miałam sił a oczy same mi się zamykały. Po chwili odpłynęłam. Zasnęłam w ramionach Jamie'go.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz