- Kattie ? Już wstałaś ?
- Przed chwilą.
Zaczął się przeciągać po kanapie.
- Czemu spałeś na kanapie ?
- Wczoraj zaniosłem cię do mojej sypialni a sam spałem tutaj .
- Przecież mogłeś spać ...- nie dokończyłam.
Jamie podniósł się z kanapy. Spoglądał na mnie swoimi niebieskimi oczami. Uśmiechnęłam się do niego.Uważnie mi sie przyglądał.
- Czemu tak patrzysz ?
- Pierwszy raz widzę jak się uśmiechasz ... chce to widzieć częściej .
Po chwili uśmiech z moich ust znikł. Pomyślałam : Teraz muszę wrócić :
- Jamie .. czy ja muszę wrócić do domu ?
- Tak . Przecież jesteś jeszcze małolatą. Słodką małolatą , która i tak prędzej czy później wróci do domu.- te słowa .. zabolały mnie.
- Czemu tak mówisz ? Przecież nie jestem dzieckiem.
- .. Trochę jesteś. Spójrz na siebie. Słodka mała dziewczynka , która płacze. Katie w życiu nie będzie lepiej niż teraz. Będzie jeszcze gorzej. Musisz dorosnąć.
Te słowa były przykre. Wstałam z kanapy , włożyłam buty i wybiegłam. Znowu ... płakałam. Nie mogłam tego zatrzymać. Biegłam parkiem. Po kałużach . Mijałam ludzi . Nikt nawet nie zauważył , że płacze, Nikt nie zwracał na mnie uwagi.
Wróciłam do domu. Szłam cicho po schodach by mama mnie nie zauważyłam. Niestety . Ledwie co weszłam na schody a z tyłu mnie ktoś powiedział :
- Gdzie byłaś całą noc Katie ?
Po woli się odwróciłam. Spojrzałam na nią ze łzami w oczach :
- A co cię to obchodzi co ja robię , gdzie nocuje ?
- Jesteś moją córką i jak na razie mieszkasz ze mną.
- Dobrze powiedziane jak na razie. To kiedy zamierzałaś mi powiedzieć , że zaraz po moich 18 urodzinach mam się wynieść ?
Matka spojrzała na mnie w wytrzeszczonymi oczami.
- Skąd ty ...
- Nie jestem taka głupia mamo. Też mam uszy ...- odpowiedziawszy uciekłam do pokoju.
Położyłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Znowu ... Długo myślałam nad moim życiem.. Tyle razy płakałam . Czy to miało jakiś sens ? W głowie miałam Jamiego mówiącego o tym jaka jestem ... dziecinna. Miał rację - pomyślałam , Jestem cholernie dziecinna. Wstałam z łóżka i podeszłam do wielkiego lustra w mojej łazience. Stanęłam i przyglądałam się sobie. Byłam taka ... słodka. Brzydziłam się taką sobą. Jamie miał racje. On miał rację ! Byłam taka wściekła. Nie chciałam się nad sobą użalać. Szkoda na to życia. Podeszłam do szafy. Skoro miałam być dorosła musiałam ubierać się jak dorosła . Dorośle czyli jak ? Odważnie. To jest to - pomyślałam.
Do Jamiego nie odzywałam się 2 tygodnie. Bardzo za nim tęskniłam. On również się do mnie nie odzywał. W końcu postanowiłam , że pójdę do klubu w , którym spotkałam Jamiego. Niech się przekona , że teraz to nowa ja .
Zaczęłam się ubierać. Założyłam czarną , lateksową sukienkę , różową marynarke do tego buty na koturnach.
Zadowolona wyszłam z pokoju. Między czasie zadzwoniłam do kolegi by podwiózł mnie do klubu. Zgodził się. Wyszłam z domu i już na niego czekałam. Na szczęście nie mieszkał daleko mnie. Zjawił się w 10 minut.
- Łaaał Katie to ty ?
- Yeep. To nowa ja .
- Taka Katie mi się podoba.- powiedział jakby chciał mnie poderwać.
Wsiadłam na jego ścigacza i ruszyliśmy. Randy jechał bardzo szybko. W środku trochę się bałam ale nie okazywałam tego. Tylko się uśmiechałam. 15 minut później byliśmy na miejscu. Klub ,,Czarna Fala". Troche banalne ale to ty przebywają wampiry. Zeszłam ze ścigacza. Kolega powiedział:
- Nic za to nie dostane?
- Hm masz rację. - powiedziałam uśmiechając się . Podeszłam do niego i pocałowałam w policzek.
Zarumienił się. Pewna siebie weszłam do klubu nieśmiertelnych. Było tu dużo osób. Podeszłam do baru i zamówiłam pierwszego drinka. Po chwili przy wejściu zauważyłam Jamiego. Nie zauważył mnie. Tym bardziej nie poznał. Chwilę potem stał tuż obok mnie. Nie poznał mnie. Uważnie mi się przyglądał. Byłam do niego odwrócona bokiem.
- Przepraszam ale czy my się już nie spotkaliśmy ?
W tym momencie odwróciłam się w jego stronę. Jego mina była bezcenna . Oczy wyszły mu jakby zobaczył ducha :
- Katherina ?
- Haha tak. Jak widzisz wydoroślałam trochę.
- Wyglądasz naprawdę niesamowicie.
- Wiem.
Szarmancko się uśmiechnęłam i podeszłam do przystojnego chłopaka siedzącego na kanapie. Usiadłam na jego kolanach i zaczęłam podrywać. Jamie miał w swoich oczach złość mimo to uśmiechał się jakby go to nie obchodziło. Nieznajomy stawiał drinki , kieliszki. W końcu trochę się napiłam. Nieznajomy zaczął coraz śmielej mnie dotykać. Trochę za bardzo. gdy pochylił się by mnie ugryźć ktoś go odepchnął. To był Jamie przywalił mu z całej siły. To wyglądało wspaniale. Wziął mnie za rękę i wyprowadził z lokalu.
- Co ty wyprawiasz ?!- krzyknełam.
- Bronię cię przed zjedzeniem.
- Skąd wiesz , że chciał mnie zjeść? Może tylko był czuły.
- No tak tak. To dlatego wystawił kły.
- Czemu się tak spinasz co to cię obchodzi ?
- Właśnie nie wiem.
- Dobra ja wracam.
- O nie nie nie. Ty idziesz ze mną.
- Co ? Gdzie ?
- Zobaczysz.
- Spoko. A jak sie tam dostaniemy ?
- Nie powiedziałem ci o jeszcze jednej zdolności wampirów.- spojrzał uśmiechając się.
Przyciągną mnie bardzo blisko siebie i objął w biodrach. Na początku myślałam , że chce mnie pocałować ale nagle poczułam wiatr na całym ciele. My lecieliśmy. Bardzo szybko . Aż kręciło mi się w głowie. Po chwili gdzieś zatrzymaliśmy się. Jamie powiedział:
- Już możesz otworzyć oczy.
Gdy otworzyłam oczy zachwycił mnie widok. Byliśmy gdzieś bardzo wysoko. Przed dami był horyzont. Po chwili zorientowałam się , że stoimy na Statue Wolności. Gdy spojrzałam w dół lekko się przeraziłam ale mocno trzymał mnie Jamie. W końcu spojrzałam w jego błękitne oczy.
Bez słowa pocałował mnie. Jego pocałunek był bardzo namiętny. Czułam motylki w brzuchu.
Było tak romantycznie. Staliśmy wysoko, gdzie nikogo nie było , nad nami horyzontem unosił się wielki księżyc. Po chwili nasze usta się oderwały. My też już nie byliśmy przytuleni. Spojrzałam na niego. Patrzyłam w jego błękitne oczy :
- Zjesz mnie ?
- Jesteś pijana.
Jamie odwrócił się do mnie plecami. W tym momencie , lekko pijana chciałam sprawdzić czy Jamie'mu na mnie zależy. Powoli szłam w kierunku kończącej się figury. Nie zauważył tego . Gdy się odwrócił ja rozłożyłam ręce i rzuciałam się do tyłu. Zamknęłam oczy. Czułam jak wiatr dmucha mi w plecy. Myślałam że już po mnie. Ale gdy otworzyłam oczy byłam w ramionach Jamie'go. Był przerażony :
- Co ty było wariatko ?
- A taka tam próba samobójcza.
- Jesteś szalona. Wiesz jak mnie wystraszyłaś??
- Tak wiem. I teraz już wiem , że ci na mnie zależy.
- Co ty gadasz ...- odpowiedział wyraźnie zakłopotany.
Zeskoczyłam z jego rąk i odchodziłam odpowiadając:
- Odezwij się jak będziesz wiedział co czujesz
Zadowolona ruszyłam pewnie przed siebie ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz